21.05.2013
Robert Traba
Robert Traba
282,359
Artykuł opublikowany został w nr. 27/2002 czasopisma BORUSSIA (tytuł numeru: »Tylko dialog? Polsko-niemieckie rozmowy o wspólnej historii«) We współpracy ze Wspólotą Kulturową »Borussia« prezentujemy poniżej jego wersję elektroniczną.

W historii stosunków polsko-niemieckich II wojna światowa i jej bezpośrednie skutki (głównie wysiedlenia i przesunięcia granic) pozostają centralnym punktem zarówno pamięci zbiorowej obu społeczeństw, jak również najważniejszym problemem w edukacji młodych generacji. Jest to w zasadzie jedyny okres historyczny (1939–1949) w sąsiedzkich stosunkach, który znajduje — mimo różnego rozłożenia akcentów i emocji — podobne zainteresowanie w Polsce i w Niemczech. Uważam, że drugim obszarem ciekawej współpracy, a jednocześnie wyzwaniem edukacyjnym, może być krajobraz kulturowy. Myślę szczególnie o spuściźnie kulturowej rozciągającej się od Olsztyna i Gdańska poprzez Słupsk, Szczecin, Zieloną Górę, Poznań aż po Wrocław, Opole i Katowice. Przez wieki były to terytoria polsko/słowiańsko-niemieckiej koegzystencji, pogranicza etnicznego, kulturowego i narodowego. W wielu miejscach przeplatają się polskie i niemieckie wpływy kulturowe, w wielu do dzisiaj widać również wyraźnie przede wszystkim ślady pruskiego dziedzictwa kulturowego.

Krajobraz

Zanim przejdę do bliższej charakterystyki tych obszarów, krótko chciałbym nawiązać do istoty krajobrazu jako nośnika zbiorowych wyobrażeń, utrwalających pamięć kulturową społeczeństw. Problemem tym bardziej niż literaturoznawcy, historycy czy socjologowie zajmowali się geografowie społeczni lub specjaliści z zakresu planowania przestrzennego. Powstały nawet subdyscypliny naukowe w ramach psychologii (np. psychologia środowiska czy psychologia przestrzeni), dla których związek między człowiekiem a otaczającym go krajobrazem jest centralnym problemem badawczym. Nas bardziej od realności interesuje właśnie przestrzeń wyobrażona. Tworzą ją stany naszej świadomości poprzez przedstawianie i zapamiętywanie pewnych elementów realnie istniejącej przestrzeni. W ten sposób to my, niezależnie od realiów, przyswajamy czy stygmatyzujemy krajobraz kulturowy w naszej świadomości. Z tym że — i tu wkracza refleksja historyczna — nie jest on tylko »wytworem chwili«, lecz także spuścizną doświadczeń i poznania poprzednich pokoleń oraz całego systemu edukacyjnego, który jest nam współcześnie oferowany. Przestrzeń wyobrażona staje się więc rodzajem pamięci kulturowej społeczeństwa. »Krajobraz ojczysty« jest ważnym czynnikiem zakorzenienia w przestrzeni, kształtowania symbolicznych wyobrażeń o własnej grupie narodowej czy etnicznej. Im bardziej nasza tożsamość jest otwarta, tym bardziej jesteśmy w stanie zaakceptować inność, »obcość« otaczającego nas krajobrazu.

W latach dziewięćdziesiątych toczyła się w Europie i Stanach Zjednoczonych ożywiona debata na temat krajobrazu. Do dzisiaj koncentruje się ona wokół różnych obszarów tematycznych. Nas najbardziej interesuje krajobraz jako część ludzkich wyobrażeń i świadomości zbiorowej. Tak traktuje krajobraz amerykański badacz Simon Schamma[1], który oferuje nam zainscenizowaną podróż poprzez mity natury zakotwiczone w pamięci zbiorowej. Próbuje odpowiedzieć na pytanie, jak ludzka wyobraźnia stwarza z prostej natury narodowe świętości. Ważnym zjawiskiem jest również krajobraz jako wyraz świadomości ekologicznej[2].

Problem związku krajobrazu przyrodniczego i kulturowego ze świadomością zbiorową nabiera szczególnego znaczenia wraz z umasowieniem komunikacji społecznej oraz rozwojem nowoczesnych nacjonalizmów, które poszukują atrakcyjnych środków wyrazu dla swoich ideologii. W stosunkach polsko-niemieckich otwiera on przestrzeń podwójnie interesującą. Mamy bowiem do czynienia z jednej strony z potrzebą przyswojenia »obcego« krajobrazu w świadomości młodych ludzi, którzy na co dzień przyzwyczajeni są do życia w społeczeństwie jednokulturowym. Z drugiej strony chodzi o »reanimację pamięci« młodego pokolenia Niemców, tak by tradycja pruskiej obecności na ziemiach na wschód od Odry przestała straszyć bądź być tabu, lecz mogła się stać pozytywnym czynnikiem kształtowania i wzbogacania własnej świadomości, tak mocno zorientowanej na Zachód.

Prusy

Po wojnie prawie wszystko, co znajdowało się na jednej trzeciej obszaru Polski, stało się »poniemieckie«. Poniemieckie były oczywiście domy, w których mieszkaliśmy. Poniemiecki był bruk, zanim nie przykrył go polski asfalt. Poniemieckie (krzyżackie) były wreszcie czerwonoceglane zamki. Naturalność zajmowania tych dóbr była tak masowa i spontaniczna, że bardzo szybko oczywistością się stało, iż to wszystko jest nasze – polskie. Jeżeli nawet brakowało odpowiedniej metryki, szybko ją dosztukowywano bądź zabytek skazywano na przymusowe zapomnienie. W ten sposób nawet zamek malborski stał się oswojony dla polskości. Te zabytki, które miały mniej szczęścia, szybko popadały w ruinę.

Oswajanie obcej przestrzeni stało się zasadą polityki integracyjnej. Jeszcze dzisiaj, jeżeli ktoś spróbowałby ocenić »polskość« miast polskich na podstawie nazewnictwa ulic, to zdecydowanie pierwsze miejsce zająłby prawdopodobnie Szczecin, gdzie miana ulic brzmią szczególnie patriotycznie, choć samo miasto przez kilkaset lat z Polską nie miało nic wspólnego. Odwrotnie jest z Warszawą. Tu aż roi się od »obcych« nazw i nikomu nie przeszkadza ani Saska Kępa, ani Park Saski, które nota bene tylko niektórym kojarzą się z Niemcami.

Dzisiaj odnajduję pięć archetypów wyznaczających krajobraz pruski na polskich ziemiach zachodnich i północnych. Tworzą go: gotycki względnie neogotycki kościół z czerwonej cegły, wspomniany zamek krzyżacki, pałace i dwory, cmentarze wojenne i ewangelickie, oraz dworce, głównie małomiasteczkowe, charakterystycznie oddalone od centrum miasta. Nad tymi pojedynczymi dominantami unosi się jeszcze aura zagospodarowania przestrzeni miejskiej i wiejskiej, która tak bardzo różni się od sąsiadującego krajobrazu np. Mazowsza i Podlasia. Dzisiaj najczęściej już bez obaw zdejmujemy ze śladów pruskich patynę naszej amnezji. Odblokowanie tematu wysiedleń Niemców z Polski stworzyło strefę bezpieczeństwa w poruszaniu również takich tematów. Zabytki mogą się znowu stać »pruskie«!

Projekty

1. Wprowadzenie do projektu »Odkrywanie europejskich krajobrazów kulturowych. Historia regionalna w Niemczech, Polsce, Rosji i Litwie na przykładzie Prus Wschodnich«[3]

Uczestnicy: nauczyciele i multiplikatorzy

Na Europie XX wieku piętno wycisnęły dwie wojny światowe. Ich skutkiem były miliony ofiar poległych w wyniku bezpośrednich działań militarnych oraz polityki okupacyjnej, a symbolem tych wydarzeń stało się wymordowanie Żydów europejskich.

Wiek XX to jednocześnie powstawanie nowych i odradzanie się dawnych państw narodowych, ciągle zmieniające się granice, dramat wypędzeń i przymusowych migracji. Nieuniknioną konsekwencją wojen i zmiany granic stał się zabór obcych terytoriów i utrata narodowych dóbr kultury.

Na przykładzie stosunków polsko-niemieckich i relacji między Polską a jej wschodnimi sąsiadami można ukazać, że przekaz tych powiązań przyczynia się do umocnienia myślenia europejskiego i wspierania procesu integracji europejskiej. Jak kwestia obcej spuścizny kulturowej może wpływać na budowanie otwartego społeczeństwa? Jak unikać tworzenia tabu? Jak można się zajmować tym, co »utracone«, aby nie powodowało to nowych konfliktów? W jaki sposób można dydaktyzować tę problematykę w edukacji młodzieży?

Projekt Wspólnoty Kulturowej »Borussia« próbuje zmierzyć się z tymi pytaniami. Chcielibyśmy problematykę mniejszości narodowych i obcego dziedzictwa narodowego w Polsce połączyć z doświadczeniami na tym polu naszych najbliższych sąsiadów (Litwy, Niemiec i Rosji). Jako przykład wybraliśmy nadbałtycki region – dawne Prusy Wschodnie – który w przeszłości przechodził zmienne koleje losu. Był przykładem pokojowego osadnictwa i walk religijnych. Przykładem wielokulturowości i niszczenia dorobku obcych kultur i mniejszości narodowych. Dzisiaj jest to region basenu Morza Bałtyckiego, który stał się integralną częścią Polski, Litwy, Rosji, zamieszkiwany przez mniejszości: ukraińską, niemiecką, litewską.

Projekt ten jest kontynuacją zrodzonej przed kilku laty idei. Jej podłożem było dążenie do przełamywania mentalnych i historycznych barier, fobii i wzajemnego lęku w relacjach między ludźmi różnych kultur i narodów, tradycji oraz budowanie nowych autentycznych więzi. Nauczyciele są tymi, którzy mają szczególny wpływ na kształtowanie świadomości i postaw ludzkich. Jednak i oni nie są wolni od ograniczeń wynikających z istniejących stereotypów czy po prostu z braku wiedzy merytorycznej czy warsztatowej. Likwidacji tych słabości służyć ma nasz program. Kierujemy go do nauczycieli polskich, niemieckich, rosyjskich i litewskich.

Celem tego projektu jest stworzenie metodycznych i praktycznych wzorców interpretacji wielokulturowej spuścizny regionów, które noszą w sobie cząstkę historii wielu zantagonizowanych w przeszłości ze sobą narodów. Projekt oparty jest na pięciu kluczowych pojęciach: zamek, pomnik (cmentarz), kościół, pałac i dwór oraz dworzec kolejowy. Nie jest to jedynie wybór pięciu architektonicznych elementów krajobrazu kulturowego. Intencją naszą było kształtowanie myślenia o przyszłości poprzez aktywne odnoszenie się do najbardziej widocznych znaków przeszłości w naszym otoczeniu. W wypadku Prus Wschodnich dla każdego współcześnie zamieszkującego je mieszkańca Polski, Litwy, Rosji są to właśnie: zamki, pomniki (cmentarze), kościoły, pałace i dwory.

W każdym wypadku są one jedynie pretekstem do rozpoznania przeszłości i jej współczesnej, społecznej recepcji. Czym może być zapomniana bądź niechciana tradycja? Jest to ważne pytanie dla niemieckich uczestników projektu.

2. Opis projektu: »Nasze miejsce« — »oswajanie« obcego krajobrazu kulturowego poprzez odkrywanie jego przeszłości i wspólne kreowanie jego nowego wizerunku

Uczestnicy: młodzież z Polski i Niemiec (absolwenci szkół średnich, studenci).
Współuczestnicy: młodzież z wybranej jako miejsce projektu wsi/miasteczka, głównie z obszarów Polski północnej dotkniętych kryzysem społeczeństwa postpegeerowskiego

Pomysł projektu wychodzi z prostego założenia: prawie każde miasteczko, każda wieś posiada swoje »historyczne miejsce«. Wcale nie chodzi tu tylko o dawny pałac czy kościół. Równie dobrze mogą być to tylko trudno rozpoznawalne resztki parku dworskiego, cmentarz czy zachowany układ przestrzenny wsi. Każde z takich miejsc może być na nowo odkryte z całym bogactwem swojej spuścizny oraz możliwościami kreacji ciekawego projektu, którego rezultaty mogą być wykorzystane również w przyszłości. Inspiracją nie była jednak jedynie odległa przeszłość, lecz dzień dzisiejszy: trudny proces zakorzeniania się w nowym otoczeniu po 1945 roku oraz strukturalny kryzys społeczny, jaki nastąpił po upadku wielkich państwowych gospodarstw rolnych. Łącząc przeszłość z teraźniejszością, projekt zyskuje dodatkową atrakcyjność i zainteresowanie ze strony miejscowej społeczności.

Motywacj: Dla polskich i niemieckich organizatorów jest to możliwość »odkrycia« nieznanych miejsc wspólnej historii. Dla miejscowej młodzieży jest to nie tylko okazja spotkania się z międzynarodową grupą swoich rówieśników. Jest to też próba nowego rozpoznania własnej okolicy, być może dostrzeżenia w niej zniszczonego codziennością uroku i szansą własnego rozwoju właśnie tutaj.

Cel: 1. Stworzenie atrakcyjnej formy wypoczynku dla młodzieży, która nie ma możliwości wyjazdu na wakacje; 2. Próba wspólnego kreowania ciekawego wydarzenia kulturalnego, którego centralnym punktem jest historia i krajobraz kulturowy; 3. Próba ukazania, że »nasze miejsce« jest ważne i warto dla niego »coś« robić.

Realizacja: W przypadku »Borussii« wybór był przypadkowy: wieś Nakomiady. Są tu ruiny pałacu w trakcie rekonstrukcji oraz park podworski, o którego istnieniu nikt prawie nie wiedział. Całość została właśnie zakupiona przez nowych właścicieli. Istnieje kontakt z dawnymi właścicielami. Jest niewielka szkoła podstawowa i katolicki kościół filialny. Społeczność to w głównej mierze mieszkańcy z terenów dawnej Polski wschodniej oraz Ukraińcy przesiedleni przymusowo w 1947 roku w ramach akcji »Wisła«. Punktem wyjścia pracy młodzieży będzie ankieta »Skąd jesteśmy?«. W tym wypadku punktem granicznym między dawną a obecną wsią jest rok 1945, który tworzy symboliczną datę spotkania »starych i nowych« mieszkańców wsi. W trakcie obozu młodzież przygotowuje makietę »naszego miejsca«, uczestniczy w spotkaniach z byłymi i dzisiejszymi właścicielami pałacu, organizuje zabawy dla dzieci, które pozostają w czasie wakacji na wsi.

Jan Józef Lipski pisał w 1990 roku, że wraz z przejęciem dawnych ziem niemieckich staliśmy się depozytariuszami znajdujących się tam dóbr kultury. Otwartość polsko-niemieckiego dialogu, wspólna troska o dobra kultury, która dominuje ostatnio ponad jałowymi dyskusjami ideologicznymi, prowokuje zmianę tej formuły. Być może w naturalny sposób z depozytariuszy stajemy się duchowymi współsukcesorami dorobku dawnych ziem pruskich. Możemy w ten sposób, paradoksalnie, potomkom dawnych mieszkańców przybliżyć część ich własnej historii, sami jednocześnie wzbogacając się o nowe doświadczenia i uwrażliwiając na potrzebę ratowania ginących dóbr kultury.

W wersji niemieckiej tekst ten ukaże się w książce »Erinnern und Gedanken. Zur Bedeutung der historisch-politischen Bildung im deutsch-polnischen Jugendaustausch« (Pamięć i upamiętnienie) Postdam–Lublin [2002].

[1] S. Schamma, Der Traum von der Wildnis. Natur als Imagination. Aus dem Englischen v. M. Pfeiffer, München 1996; oryg. Lanscape and Memory).
[2] Ciekawą ilustracją tego problemu jest książka Franza-Josefa Brüggermeiera o Czernobylu, Tschernobyl, 26. April 1986. Die ökolgische Herausforderung, DTV 1998, a w polskiej literaturze rozważania Jacka Kolbuszewskiego, Ochrona przyrody a kultura, Wrocław 1992 czy Marcina Kuli, Ekologia humanistyczna, Warszawa 1999.
[3] Oprac. E. Traba, R. Traba i J. Hackmann.

      • Seitenanfang